Alleluja!

Mam na imię Berenika. Właściwie do końca nie wiedziałam, czy pojadę  do Dębna na  rekolekcje zimowe.Nie chciało mi się ruszać z domu. Dzięki moim rodzicom znalazłam się na oazie.
Na miejscu  dowiedziałam się, że nie mogę być w pokoju z moją koleżanką z rekolekcji wakacyjnych, ponieważ należy do młodszej grupy.
Szybko jednak odczułam, że  moje  współlokatorki z pokoju są miłymi dziewczynami. 
 
Z całego planu dnia najwięcej radości sprawiała mi, podobnie jak innym, modlitwa wieczorna. 
Zbliżając  się do Boga, Pana Jezusa zbliżaliśmy się do siebie nawzajem, ta modlitwa czyniła z naszej wspólnoty dobrą rodzinę.
Pewnego wieczoru adorowaliśmy Krzyż św.
Modlitwa składała się z:
*dziękczynienia za rodzinę, przyjaciół i innych bliskich, 
* wstawiania się za osoby, które nas skrzywdziły, 
* oraz za osoby, które my skrzywdziliśmy,
*i adoracji Krzyża.
Podczas adoracji każdy z uczestników podchodził do Krzyża, uklękał  i w modlitwie mówił Bogu o swych problemach i radościach.
Gdy uklękłam przy Krzyżu św. poczułam, że On, Jezus jest przy mnie, że mnie słucha, że mogę mu się zwierzyć ze wszystkiego.
Byłam spokojna, czułam się bezpiecznie. Podczas zakończenia modlitwy, gdy ksiądz moderator Sarek udzielał nam błogosławieństwa powiedział:
-"Jezus jest w nas"
Wtedy,po raz pierwszy w moim życiu, poczułam Jego obecność we mnie. Czułam,że radość przepełnia moje serce.
 
Cieszę się, że byłam na tych rekolekcjach.
 Plan dnia był urozmaicony,nie było czasu na nudę. 
Codziennie, po południu wychodziliśmy na spacery,po pięknie przystrojonych śniegiem polach i lasach. 
Zwiedziliśmy również  klasztor na Świętym Krzyżu. Wszyscy byli przemarznięci,ale szczęśliwi. W pensjonacie czekała na nas gorąca herbata.
Za to wszystko 
Chwała Panu!!