Alleluja!

Miałem styczność z Panem Bogiem od najmłodszych lat. Chodziłem z mamą do kościoła i na swój sposób próbowałem się modlić. Myślełem, że lepszej rodziny nie można sobie wymarzyć. Kochająca matka, ojciec, wspaniałe rodzeństwo. Gdy kończyłem szkołę podstawową Bóg postawił mnie w trudnej sytuacji, patrząc oczami małego chłopca. Odszedł od nas ojciec. Było to ciężkie nie tylko dla mnie, ale i dla całej rodziny. Wtedy obraziłem się na Boga. Pytałem: dlaczego? Dlaczego akurat ja? Przestałem chodzić do kościoła i nie chciałem o nim słyszeć. Po dwóch latach mama zapisała mnie na rekolekcje ewangelizacyjne w Dębnie, nie pytając mnie o zgodę. Gdy się dowiedziałem miałem kolejny pretekst do następnej kłótni. Zadawałem tysiące pytań. A po co mam tam jechać? Przecież są ferie, nikogo tam nie znam. Przecież strace czas wolny, a tam będziemy się tylko modlić. Do dzisiaj nie wiem jakim sposobem mamie udało się mnie namówić żebym pojechał, ale tak się stało. Pierwsze trzy dni były bezowocne z mojego punktu widzenia, ale to właśnie wtedy zrozumiałem jak rodzina mnie kocha. Przełomem było przyjęcie Jezusa za mojego Pana i Zbawiciela. Wtedy w moim sercu zrodziło się pragnienie głębszego poznania Go. Niestety po powrocie gdy emocje już opadły, wygasło we mnie to pragnienie. Po kilku tygodniach Bóg postawił na mojej drodze wspólnotę oazową przy parafii św. Józefa Robotnika. Dzięki ludziom których tam spotkałem umiałem od nowa zagłębiać się coraz bardziej w Jezusa. Dzięki tegorocznym I-stopniowym rekolekcjom jeszcze bardziej utwierdziłem się w przekonaniu, że Bóg mnie kocha. Odczułem to już pierwszego dnia, kiedy na modlitwie wieczornej przypominaliśmy sobie swoje dzieciństwo od momentu poczęcia, poprzez dorastanie. Dziękując za to Bogu, zrozumiałem, że musiałem przejść przez te trudności żeby zrozumieć, że nie warto iść swoimi drogami, ponieważ Jego plan jest najlepszy i nie warto go zmieniać. Kolejną rzeczą która mnie poruszyła na tych rekolekcjach był jeden z namiotów spotkania w których Bóg pokazał mi moją rzeczywistość w której żyje. Był to fragment z Ewangelii według św. Łukasza, gdy Piotr zaparł się Chrystusa. Dotarły tam do mnie szczególnie słowa " a Pan obrócił się i spojrzał na Piotra. Porównałem to z moim codziennym życiem gdy wstydzę się przyznać przed znajomymi, że ide do kościoła bo boję się odrzucenia. Przez ten fragment zrozumiałem, że nie powinienem się bać tego, że ide się spotkać z Bogiem bo nie ma nic lepszego niż rozmowa z Nim. On jest moim przyjacielem z którym mogę pogadać, któremu mogę powierzyć wszystkie moje kłopoty. Dlatego za te wakacje i dogłębne poznanie Boga oraz za odpowiedzi jakie otrzymałem na swoje pytania.. CHWAŁA PANU !!!

Dawid